środa, 18 listopada 2015

Wspominałam ze mam jajniki teflonowe?

No dobra, nie teflonowe ale na pewno nie z galaretki.

Miałam do wyboru: wrócić do swojego biurka i cierpieć ewentualne katusze albo zamienić się z Panikarą na czas postępowania w sprawie mojej skargi. Pomyślałam że to nie ja mam się stresować czy uciekać ale Smegoul wiec wzięłam jaja do koszyczka i powiedziałam ze wracam do jaskini lwa i się zoczy. 

I wiecie co? Ludzie nie mają wstydu. Gdybym zrobiła to co zrobiła Smeagoul, gdyby została na mnie złożona skarga o bullying to chyba zapadłabym się pod ziemię następnego ranka. Nie wiedziała bym gdzie się chować,  króliczka nora do której wpadła Alicja nie hylaby wystarczająco głęboka.  A co robi Smeagoul?  Rozmawia jak gdyby nigdy nic! O szybie w recepcji która chcielibyśmy mieć a której nikt nam nie kupi,  pakuje ze mną list do krajów zamorskich żeby nie podał się na rogach. ...

Zero żenady.

Ale ale! Nie mówiłam Wam co było dalej, na drugi dzień po złożeniu skargi! Ale nie powiem dopóki się nie wykluje. Ale cokolwiek to jest, wykluje się z wielkim bum i chmura siarkowodoru będzie unosić się nad okolicą jeszcze przez długi czas.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza