środa, 24 września 2014

Pozagnanie Dziewusi

Było pożegnanie.  Zebraliśmy się w Hinduskiej Restauracji wczorajszego wieczora na kolacji, bez lekarzy bo podpadli Chloe. Dostala pudełko z prezentem a'la zestaw pierwszej pomocy, ktorym moim skromnym, europejskim zdaniem podpadalby pod obrazę majestatu, ale może się po prostu starzeje? Paczka gumek, nawilżacz bynajmniej nie powietrza, butelke whiskacza, 100 australijskich dolarów i paczka fajek. Ale jak wspomnialam, możliwe że to ja . :-:-D

Sekretarka nie przyszła bo wspomniałam że nie mają w Restauracji zmywarki i jada zimną wodą.  Upski!

Ona brylowała w towarzystwie jak zwykle ale w drodze powrotnej dowiedziałam sie że wszyscy podejrzewaja że "z jakiegoś powodu" doszkala ja ostatnio Przychodnia i chuba chca z niej zrobic HealthCare Assistant czyli takie coś niżej pielegniarki ale wyżej basenu na użytek Przychodni- krew, ekg, płukanie uszu itp. Podobno w NHS sie tak robi- jak ktos zaczyna przypominać rybe na słońcu to daje mu się pokój na koncu korytarza albo w piwnicy i tam może dalej psuć powietrze.

Lece do pracy! !

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza